Tu podaj tekst alternatywny

Ty do mnie, ja do Ciebie – listy półprywatne: corso_

Artykuł ten inauguruje cykl listów – felietonów, poruszających tematy okołohattrickowe. Na otwarcie korespondencja z corso_, naszym wieszczem pierwszej wody, który w swoim stylu opowiada, co mu na sercu leży. O opadającym z sił Hattricku, forum, MPHT i wszystkim tym, o czym warto nadal pamiętać.
Enjoy!

Witaj Panie Bracie!
Ze sporą obawą wyszukiwałem Twój nick, bo wielu zacnych Prezesów figuruje już jako ‘Były gracz’. Tym większa moja radość, że ten list posiada jeszcze adresata w Twojej osobie – pierwszego pióra polskiego Hattricka. Tym większa ulga, że dane mi jest odświeżyć tą hattrickową literacką znajomość żywiąc nadzieję, że list to nie ostatni.
Napisać zaś chciałem o Hattricku, a o czym by innym. Naszej zielonej zmorze, na którą każdy klął, a każdemu smutno teraz, bo pewne jest, że do końca już bliżej niż dalej. Bo co też się z nim stało? Rzecz jasna nie o grę samą chodzi, bo obaj wiemy, że to nie ona jest tu przecież najważniejsza, a społeczność. To o nią Ciebie, jako tego mądrzejszego chciałem zapytać. Czy uciekliśmy gdzieś indziej, że forum już nie takie żywe? Czy też temat i formuła się wyczerpała? A może też po prostu zestarzeliśmy się, zdziadzieliśmy, zpaździerniczeliśmy? Wielu mówi, że to HaTecy zabili grę cenami suppka, wycinając serce społeczności. Dobrze, że wątroba nam została, to przynajmniej na MPHT można się przejechać. Wybierasz się, Panie Bracie?
A może sami sobie to jednak zrobiliśmy? Forumowym zamordyzmem i wypieraniem żartów przez ciągłe docinki, kłótnie i zwady? Z tych, którzy kiedyś wypisywali setki postów odnoszę ostatnio wrażenie, że zostali tylko Ci, którzy tylko szukają, komu dowalić, takim szybkim lewym prostym. Wokół kadry niby dobra atmosfera, same zwycięstwa, idziemy na łatwy awans, a wątku tylko jojczenie, że czekają, aż ktoś zacznie taczkami jeździć, i że szczęście, że nie ma jednego z drugim, bo oni, to tylko zło i z nimi, to same złe wyniki.
Jako to jest Panie Bracie właśnie? Czy już skończymy, czy jak ten feniks jeszcze się odrodzimy? Ile jeszcze pociągniemy na tym wsparciu farmakologicznym?
Bo mnie to się wydaje, że nas po prostu proza życia dopadła. Jak lat X temu zaczynałem (ile nie napiszę, bo się okaże, żem starszy, niż niektórzy myślą), to też więcej czasu było. Szkoła, czy studia tak nie absorbowały, a i forumowicze, jak się zdawało, na początku swojej drogi życiowej byli. Teraz Ci, którzy mieli na tyle dużo sentymentu do HT, żeby jeszcze zostać, ot zaglądną co jakiś czas, między odprowadzaniem dziecka do szkoły, a wyprawą do teściowej. Na zloty przyjeżdżają całe rodziny, pierwszym problemem przed MPHT jest zgoda żony, a ustawić na niedzielę pamiętamy tylko dlatego, że robimy to po sobotnim sprzątaniu. Jak był człowiek młodszy, to i problem był inny. Niby wiele się nie zmieniło na przestrzeni czasu, ale jednak trochę zpaździerniczeliśmy.
Tak się chciałem swoimi obawami z kolegą podzielić i dowiedzieć, co też zacny Prezes sądzi na ten temat. Przy okazji zapytać, jak tam zdrówko, czy rodzinka też radosna? No i kiedy do bardziej żywych wracasz, bo brakuje paru takich wierszokletów na naszym forum.
Tymczasem pozdrawiając – wyrazy szacunku ślę.
Podpisano: Praqol


Zawsze poważny Bracie.
Z tym pierwszym piórem, to nawet wiem, kto plotę zasiał.
Młodą Pochwałkowską spotkałem w kolejce do internistki i nieopacznie poskarżyłem się, że kurnabetka! usiadłem nieszczęśliwie zamiast na ławce, to na osie.
I ta osia jej mać upierniczyła mnie boleśnie tam, gdzie nie powinna, spuchło, obrzmiało i wygląda zuchwało.
Pochwałkowska w egzaltację wpadła, że ciekawość ją zżera i żebym miał litość. Ja na to, że właśnie mam litość opuchniętą i kurna boli, ona na to ‘poka’, ja, że dobra…
Opuchlizna zeszła, niesłuszna sława trwa i widokówki z całego województwa wciąż płyną.
A jeśli o litery chodzi, to znam kilku naprawdę mocnych szpeni co po hate latali. Profesora literatury nawet i dwu doktorów, więc i w tej kwestii czub upchany jak sypialnie słingersów, w sensie, że maksymalnie. Coś czuję jednak, że nie o piórach mieliśmy, tylko o upadku.
Bezspornym jest bowiem, i pewnym jak ogórek w zrazach, że i świat i hate toczy findesiclu zaraza. W ht to widać soczewkowo, bośmy mali i coraz mniejsi, więc i wiu na szczegóły degrengolady wygodniejsze.
Dlaczego świat coraz podlej łypie? A to temat rzeka, więc chwilowo omińmy go z daleka. Kartek by nam nie starczyło, ani życia na takie dywagacje.
Dlaczego gra coraz słabiej dycha, wiadomo.
Staruszka już z niej, bidaczki. Nogą powłóczy i – nie tylko przez nieczynną kończynę – w życiu już nowoczesnego świata nie dopędzi. Jak bicykl, walkman albo prezerwatywy z owczej kiszki – uroczo wzruszające, ale jednak znaki minionego czasu. Z niszową grupą wielbicieli.
Dokładnie w ten port frunie ht. Oby ten rejs ku zapomnieniu trwał jak najdłużej. Jak mawiał Ron Jeremy – w tej długości pokładam nadzieję.
A foro? A to inna mańka. Lekko inna, ale jednak… Nawet w minimalizującej się postaci, nawet przy pikującej frekwencji, mogłoby być dużo grubiej. Tłok jakości szkodzi, mawiał wuj Witek kompletnie z hucznych orgii rezygnując. Mogłoby, wciąż – choćby cieniem dawnego blasku – lśnić. Ale… No kurde – całe PRP z ht wymaszerowało, duża część dawnych surferów w zniechęcenie popadła, kolejne umundurowane fangi zgarniając.
Dawniej w złotych czasach, kiedy jak Martin Luther King o dużą bańkę haczyliśmy, (po części) rozumiałem pedantyczne argumenty, że jeśli się nie ukróci to bardak i poruta… Ale teraz, kiedy po salonach pucha dmucha…
Kiedyś foro miało więcej luzu, absurdalne szusy nudę rozpraszały, a… Mam wrażenie, że i Trollelole i służby mundurowe i piszący barwniejszy świat tworzyli. To zresztą świetny patent na bujniejsze wspomnienie.
Historie, które nijak na zapomnienie nie zasłużyły.
Karteczka z hasłem co połknięta wciąż moc zachowała, choć, że wyszła nietkniętą powiedzieć nijak nie można, wyprawa Myszy za Ural, dramatyczny pościg za duetem ślicznotek, które się wąsatym trefnisiem okazały, władca galaktyk co sojusze złomował, a siora jego koło kompa ganiała…
A zapach świeżej krwi wokół repr, widmo gypini krążące nad każdym ciut słabszym momentem, to żadna nowość, tylko odwieczna tradycja na stałe przytulona do polskich kadr. To zresztą też temat na szerszy szus i całkiem osobne potraktowanie…
Jakkolwiek by zmierzchem szwedzki wynalazek nie pachniał, to i tak wciąż wybitnie świetne miejsce, z gromem fantastycznych ludzi. Miejsce unikalne w netu otchłaniach i kto tego nie widzi, temu oko szwankuje, albo co gorsza gust.
Wciąż tu zloty hulają, ostatnimi czasy mam wrażenie nawet bujniej niż kiedykolwiek. Z porywająco wzruszającym urokiem…
Wciąż stare sztamy trwają, mimo burz i lat uciekających.
Zresztą wystarczy luknąć na eMPeHaTów plany, żeby poczuć, że ten świat wciąż mniej więcej pion trzyma.
A przecież przyszłe w 2017 roku mistrzostwa w mieście świętej Wieży rozświetlą, Babylon już nie kawaler rozbuja, to będzie dobry rok do…
I wraz z tym nieodparcie optymistycznym akcentem pozdrawiam Cię Brachu serdecznie. Może los jeszcze nam gdzie trakty skrzyżuje, ot choćby korespondencyjnie.


Piona!
Sygnował: corso_

Updated: 13 września 2016 — 23:43

Dodaj komentarz

Polska Społeczność Hattricka © 2019 Frontier Theme