10 kolejka

Zadanie na 10 kolejkę: Wyobraźcie sobie, że Wasza drużyna wybiera się właśnie na zgrupowanie na Madagaskarze. Tak się jednak składa, że Wasza Lepsza Połowa, przypadkiem dowiedziała się jakie sparingi na plażach Madagaskaru się odbywają. Napiszcie wiersz, w którym będziecie ją przekonywać, żeby Was jednak puściła na ten wojaż. Limit: 60 wersów (bo faceci lubią się długo i żarliwie tłumaczyć ;p)


Propozycja 1:
 

Zgrupowanie na Madagaskarze:
M-Misiek (mężczyzna) K-Kotek ( kobieta)

M- Kochanie mamy zgrupowanie na Madagaskarze.
K- Gdzie!? Nigdzie nie jedziesz ja Ci pokaże!
M- Ależ dlaczego ulegam karze?
K- Zośka mówiła tam grają w parze.
M- Ale ja muszę prezesem jestem.
K- To koniec z seksem i to z kretesem!
M- Przywiozę Ci co tylko zechcesz,
Ile uniosę czemu tak łechcesz?
K- Nie chcę być tak długo sama,
I wieczorem i też z rana.
M- Kupię szczeniaka …
albo warchlaka.
K- Nigdzie nie jedziesz koniec gadania!
M- Miesiąc już brom jem do śniadania.
I tak Ci muszę jeszcze coś powiedzieć, kotek
Ja jestem impotent…
K- Cóż Ci ja mogę odpowiedzieć…
Okey wygrałeś jedziesz.


Propozycja 2:
 

Kochanie wyjeżdżam!
Gdzie ty stary leniu?
Na Madagaskar lecę, potrenować w cieniu.
Nooo… ja Ci pojadę, stary obiboku,
już Cię pewnie ciągnie ten Twój mały w kroku!?
Słyszałam przypadkiem,
że tam na tych plażach,
panny kręcą zadkiem
i nago się smażą.
O czym Ty mi mówisz
niesforna kobieto,
sparing tam grać mamy,
a że to daleko…
żadnych dup tam nie ma,
chłopaki mówili,
że nie jeden wypad
już tam zaliczyli.

Wypad to Ty zrobisz
jak spróbujesz lecieć,
czy Ci nie zależy
na własnej kobiecie?
Oj Żabko nie marudź
wiesz to dobrze przecież,
że Ciebie tylko kocham
najmocniej na świecie.

To po co tam lecisz? Nie możesz tu zostać?
Swą żonę ucieszyć i wiernym pozostać?
A ty znowu swoje,
przecież Cię nie zdradzę
to Jaszko wymyślił
te nasze wojaże.
Jedziemy tam po to,
by ćwiczyć taktykę,
przy okazji trochę
zwiedzimy Afrykę.

Taaa… już ja to widzę
to wasze zwiedzanie
będą tylko dziwki
no i na bank, chlanie!
Nie możecie jechać np. do Lubeni?
tam nic się nie dzieje,
byłeś tam rok temu.
Sam mówiłeś, że tam
grają tylko w karty
dobrze by Ci zrobiło
wieczorne gej party.
Oj mała, no proszę
nie bądź taka dzika,
spójrz w mapę i zobacz
gdzie leży Afryka.
Tam jest tylko piasek
nie Harem, kochana,
czasem się pojawi też fatamorgana.
To co mogę jechać?
No weź, no weź, no weź….

A daj ty mi już spokój, pakuj się i jedź.
Jesteś wspaniała, a Ty zaczekasz tu?
Zaczekam, zaczekam,
a Ty jedź w pizdu.

Propozycja 3:

 

 

Madagaskar?!?
Tam wciąż pada, wieje chłodem – przykra sprawa!
Sam bym został lecz nie mogę – obiecałem zagrać w nogę.
Jest daleko – a wiesz Luba, że nie znoszę podróżować,
Co za pech i co za smutek – dałem słowo… a więc muszę!
Tam są ponoć plaże takie – kamieniste i nijakie,
Że nie warto się przechadzać, bo samemu nie wypada.
Sama nuda i sromota – już chcę wracać! Lecz robota…
Uwierz moja miła proszę, bo rozłąki tej nie zniosę!
Już się tym rozstaniem duszę, bo ja nie chcę ale muszę.

Propozycja 4:

 

 

Wiem, że trzy miechy mnie nie było
– ot, po zapałki dłuższy rajd.
Kitować by nie było miło,
po uszy masz już pewno bajd.

Za rogiem podle mnie dorwali.
Broniłem się, niejeden padł.
Lecz w końcu i mnie pokonali,
tłum gęsty na mych mięśni zwoje siadł

Co chcecie? – zrozpaczony krzyczę –
tam w domu ciepłym ukochana ma!
Lecz martwą pustką zionie ich oblicze.
Ech Śliczna moja, ile wokół zła.

Samolotowy silnik podejrzanie rzęzi,
Ty wiesz, że nie wiem co to lęk.
Miłość tuż przy nadziei wartę pełni,
więc twardy byłem jak stalowy pręt

Leciałem uwięziony chyba dobę całą
albo i nawet z doby długie trzy
Przy życiu Twe wspomnienie mnie trzymało,
A piłem tylko mocz i wytęsknienia łzy

Na Madagaskar mnie porwały podłe gady
A po co? Wuj ich drani tylko wie…
Któż przejrzy dusze pełne zdrady
To Siajej był, Pekao lub Kagiebe.

Wyrwałem się nadludzko nieprzeciętną siłą
Miłość do Ciebie – ma jedyna broń
Czterech na widok mój witało się z mogiłą,
a ostatniemu wbiłem kciuka w skroń

Wpław tu wróciłem, choć wiadomo,
że woda brzydzi mnie jak pracy choćby cień
Lecz czułem, że bez Ciebie, szansę mam znikomą
bo beznadzieją mnie dobijał każdy dzień

Tadam! I oto jestem! Powróciłem w chwale!
ja Twój nieprzeciętnie arcysłodki Miś
I tylko drobny feler zmniejsza wzlotu skalę,
że chyba zaraz znowu będę musiał iść.

Bo tych zapałek co je miałem kupić
wciąż mi niestety nieprzeciętnie brak
Tyś mój azymut, nie dasz mi się zgubić
choćby na Madagaskar znów prowadził szlak.

Propozycja 5

 

 

Zacząłem trzy listy
Pustkę mam ja w głowie
Jak mam się tłumaczyć
Mojej białogłowie?
 

„Moja droga żono!
Czy myślisz tymczasem,
Że mógłbym Cię zdradzić
Z jakimśtam Malgaszem?”

 

„Między nami jest chemia
Sól z aminokwasem
Naprawdę uważasz
Że kręcą mnie Malgasze?”

 


„Moja namiętności
Myślisz, że Malgasze
Zadowolić by się chcieli
Mym oto ku…”

Stanąłem przed lustrem
(Jakiż on wspaniały)
Chciałeś Madagaskar
Pomóż myśleć mały

Z wysiłku komórek
Krew poszła do głowy
Okaz się podkurczył
Ale pomysł nowy:
 

„Moja droga żono
Harujemy oboje całe życie
By mieć na zachcianki
By żyć w dobrobycie

Tymczasem na wspomnianym
Już Madagaskarze
Bieda jest, aż piszczy
Jak żyć – kto pokaże?

Pomyślałem, że będę
Tam zbawcą, Chrystusem
Kilkunastu pannom zapewnię
Do życia pięćset z plusem

Potem wrócę do Ciebie
Sam! Bez Murzynek
Świadom, żem wykonał
Ot! Dobry uczynek”

Wsunąłem list pod drzwiami
Słuchając jak chrapie
Sam się położyłem w salonie
Na starej kanapie…
Dziś mija pół roku
Od tej epistoły
Wciąż leżę w salonie
Na kanapie goły

Zachciało mi się obcych
Używać na plaży
Głupio pomyślałem
Ech, nie zauważy

Samotnie na kanapie
Zabawiam się skrycie
Moja Madagas – kara
No cóż… samo życie

Polska Społeczność Hattricka © 2019 Frontier Theme