14 kolejka

Zadanie na 14 kolejkę: Proszę napisać EROTYK z perspektywy piłkarza do żony prezesa klubu. UWAGA: ma to być napisane dowcipnie i dwuznacznie! Proszę unikać bezpośrednich skojarzeń, pisania o 'dziurach, otworach' czy innych chędożeniach. Ja się nie będę bawił w cenzora, ale uczulam wszystkich głosujących by zwracali na to uwagę 😉 Limit 24 wersów, rymy mogą być, ale nie muszą, macie dowolność w tej kwestii.


Propozycja 1:
 

Wchodzi prezes do szatni po przegranym meczu derbowym,
Patrzy i po chwili mówi – Psikuta, idź tłumacz się do mej żony.
Psikuta z ławki się podniósł i jak na kapitana zespołu przystało,
Kiwnął stanowczo głową i pewnym krokiem poszedł śmiało.

Podszedł pewnie do drzwi i delikatnie do nich zastukał,
Proszę – odezwał się głos, kapitan wszedł i oczy wyłupiał
Ruda, duży biust, wysokie obcasy, a na sobie obcisła miniówa.
Widząc przepiękną kobietę momentalnie stanęła jego parówa.

Jestem Psikuta, kapitan zespołu chcę się tłumaczyć droga Pani,
Lecz widząc taką kobietę, nie wiem co mówić, jestem do bani.
Pani swym pięknem, wyglądem po prostu mnie onieśmiela,
Chyba się zakochałem po uszy. Karwasz twarz, jasna cholera.

W swoim życiu nigdy nie widziałem tak cudownego anioła,
Ze wstydu się czerwienię, motam się, a pot leci mi z czoła.
Na sam widok i myśl o Twoim ciele mam myśli zboczone,
Dla Ciebie naprawdę zrobię wszystko, zostawię nawet żonę.

Chodź wskoczymy, pod ładną i ciepła białą pierzynkę,
Będzie cudnie, a ja będę szarpał Cię jak Reksio szynkę.
Ucieknijmy stąd i to wszystko z tyłu daleko zostawmy,
Zostaw męża, bądźmy razem i żyjmy życiem własnym.

Nie mam naprawdę nic więcej już do powiedzenia,
Co zrobisz ze mną nie wiem – powiem „Do widzenia”.
Kobieta myśląc chwilę i czując się tak trochę nie swojo,
Mówi do Psikuty – uciekajmy stąd, jestem kobietą Twoją


Propozycja 2:
 

Droga Pani, Moja Miła!
Myślę częściej niż o piłce,
O Twych oczach, tak zielonych,
Jak koszulka Lechii z Gdańska.

Moja Miła, Skryta Duszo!
Ja nie chciałem być piłkarzem,
Nie umiałem nawet biegać,
Póki serca mi nie skradłaś.

Teraz każdą dobrą akcją,
Chciałbym zwrócić Twą uwagę.
Lecz trenera zbieram wdzięki,
Bo zarobić chciałby na mnie.

Żegnaj zatem, Moja Miła
Jadę w świat daleki bardzo,
Czelsi Londyn mnie kupiła,
Będę sprzątał u nich szatnię.

Nie rozpaczaj, szkoda tuszu
Co z zielonych powiek spłynie,
Nie ja jeden Ciebie kocham,
A gimnazjum szybko minie.


Propozycja 3:
 

Niebo znów nad stadionem gwiazdozbiory spina
A mi się marzy, że dziś stanik Twój rozpinam.
Maj zimny jak pierogi w społemowskiej garmażerce
A mi do Ciebie z utęsknienia płonie serce
Na mecze autostopem, bo na autokar nie ma floty
a mi niezmiennie odbierają dech Twe nagie stopy
Znów od trenera wali głównie wódką i śledziami
A mi wciąż kark Twój marzy się pachnący bzami
Race się ledwo ćmią, bo deszcz je lekko zmoczył
a ja najchętniej w mrok bym z Tobą znowu skoczył
Spadniemy jeszcze raz, nie liczmy już na cuda
ja jedno w głowie mam przywitać Twoje uda
Transferów nie ma, kasa klubu całkiem pusta
A mi się roją wciąż, tylko Twe winne usta
Lecimy aż pod dno, mijamy coraz niższe ligi
A ja mam prosty cel – chcę zsunąć z Ciebie figi
Czerwone kartki nic, furda kontuzje oraz spadki
ja w głowie ciągle mam smak Twojej pomadki
A kiedy trener mruczy coś odprawę symulując
przeczucia mgły, po głowie mi się snują:
Ten klub i stadion co nie zna meksykańskiej fali
jedynie po to trwa, byśmy na moment się spotkali.

Propozycja 4

 

 

O Peggy Brown, o Peggy Brown
Kto Ciebie ukochać będzie umiał…

Podgłośniłem radio i zamknąłem oczy
Bynajmniej nie po to bym słowa zrozumiał

Kiedyś podjechała szarą limuzyną
Na parking naszego pięknego stadiona
Serce mi zadrżało, w gardle coś ścisnęło
Umysł podpowiedział – tak to właśnie ona

Rzecznik podpowiedział – poprawnie jest stadionu
Ja go nie słucham – serce me daleko
…Jej twarde białe piersi
Mleczniejsze są niż jej mleko…

Napiszę ci wprost i szczerze
Tak jak mawiałem matce
Spoiłbym się z Tobą szalenie
Jak węzły w bramkowej siatce

Porwałbym Cię w ramiona
Jak Cygan porywa młódkę
I zatrzasnąłbym się z Tobą w szatni
Przez okno wyrzuciłbym kłódkę

Pal licho czy bez Twej zgody
Czy taka byłaby Twa wola
W lędźwiach czuję napięcie
Och jakiego strzeliłbym Ci gola!

Propozycja 5

 

 

 

Piękna żono prezesa mojego
czy może być w tym coś złego,
że gdy tylko Ciebie ujrzałem
jak gówniarz się zakochałem?
Patrząc na Twe piękne lica
wnioskuję żeś jeszcze dziewica,
tym bardziej znając prezesa zwyczaje,
myślę, że pewnie mu już nie staje.
Jedna pierś Twoja, jak soczysta gruszka
marzę, by jakimś cudem zaciągnąć Cię do łóżka.
Tam bym z Tobą robił rzeczy niewiarygodne
oczywiście zaraz po tym jak bym ściągnął spodnie
wtedy byś ujrzała urok mego ciała
gdy twarda jak skała stała by mi …
w Twoją mokrą muszlę wsadziłbym ślimaka
lub jak wolisz w gnieździe ulokował ptaka.
Pieścić mógłbym Ciebie jak byś tylko chciała
wszystko bym Ci zrobił byś mi tylko dała.
a dla naszej pełnej zgody
zabrałbym Cię na lody.
Pragnę Cię niesamowicie,
przeżyć chciałbym z Tobą życie.
O przyszłość nie martw się już
będziemy żyć z 500+.

Propozycja 6

 

 

 

Do Mariolki!

Dla Ciebie będę strzelcem czy golkiperem
Ba! Nawet wśród podawaczy piłek liderem.
Ty pieść moją armatkę i moje kulki
Na swoje ciało zakładaj tylko moje koszulki

Ja się wybiorę w podróż po Twej twarzy
Przy ustach się zatrzymam, by pocałunek się zdarzył
W błękicie oczu twych się chcę się zanurzyć
Palcami rozchylić płatki twej rózy

Po szyi pieścić cię chcę oddechem
Spijać potu kropelki słone
Słuchać twej ekstazy odbitej echem
I palcami przeczesywać włosy zmierzwione

Mógłbym kochać ciebie deszczowo
By rześkość z każdą kroplą przynosić
I być przy tobie zawsze – daję słowo
Zawsze Ciebie w sercu mym nosić

Ja będę twoim księciem królewno
Nastrój uroczy muzyka stworzy
W kominku wesoło zapłonie drewno
A ja chcę u twych stóp się położyć

Jednakże niezbyt pełna ma kiesa
Nie mówię głośno, bo nie szukam guza
Lecz boli mnie, żeś żoną prezesa
I że, to jemu robisz francuza

 

Polska Społeczność Hattricka © 2019 Frontier Theme